Kategorie
Bez kategorii

Czy mogę to wrzucić w koszty?

To jedno z TOP 3 pytań jakie od was słyszymy:

– Pani Olu, a czy jak kupię sobie komputer to brać fakturę? Wrzuci mi go pani w koszty?
– Pani Małgosiu, a księgowa kolegi to mu księguje wycieczkę do Tajlandii w koszty a pani nie chce?
– Pani Emilio, kupiłam lodówkę, przyniosę fakturę, damy radę coś z tym zrobić?

Bo któż z nas nie marzy o tym, żeby mieć dużo w przychodach (no wiadomo!) i do tego nie płacić podatku dochodowego. A którędy wiedzie droga do tej idylli? Poprzez KOSZTY właśnie. Poniżej zarysujemy więc pokrótce co bezwzględnie o kosztach podatkowych w podatku dochodowym należy wiedzieć, aby móc spać spokojnie. Zacznijmy od odrobiny suchej teorii – i tutaj o dziwo, ustawodawca skonstruował przepis na tyle zwięźle, że nie musimy wam przynudzać zbyt długim cytatem:

Ustawa o PIT – art. 22 ust 1

Kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23.

Konstrukcja tego przepisu jest jednocześnie polem minowym, po którym chodzenie grozi poważnymi obrażeniami, ale również niezwykle szerokim polem do popisu dla zaradnych i obeznanych. Nieskromnie pochwalimy się, że oczywiście naszych klientów zawsze staramy się prowadzić zdala od min, na to szerokie pole pełne pachnących kwiatów – tam zdecydowanie milej! Myślimy, że tutaj właśnie zaczyna się różnica pomiędzy „zlecam księgowość księgowej” a „robię to samemu”.

Ustawodawca niejako przerzucił więc decyzję o tym, który wydatek może być uznany za koszt podatkowy na samego podatnika właśnie. To poważna odpowiedzialność. Zostawił mu jednak drogowskaz – jeśli wydatek jest związany w jakikolwiek sposób z przychodami firmy (tymi bieżącymi, ale również tymi przyszłymi) no to bingo! mamy to! Taki wydatek stanowi koszt uzyskania przychodu. No, prawie. Jeszcze art. 23 – w kolejnym kroku podatnik sprawdza więc czy jego wydatek przypadkiem nie mieści się w zamkniętym katalogu wydatków niemogących stanowić kosztu podatkowego – tu mamy jedyne 66 punktów, które momentami czyta się jak „Ulissesa” Jamesa Joyce’a, ale jak już nasz dzielny podatnik przez nie przebrnie i nie znajdzie wśród nich swojego wydatku to ma mały sukces. Decyzja podjęta – księguje wydatek w koszty (lub nie!), odkłada na bok buchalterię i włącza Netflix.

Tak to wygląda w teorii. W praktyce okazuje się jednak, że największa sztuka tutaj to sztuka poprawnego zidentyfikowania związku wydatku z przychodem i do tego zgromadzenie takich argumentów, aby urzędnik przy ewentualnej kontroli nie miał najmniejszych wątpliwości co do istnienia tego związku. [Drodzy klienci – teraz już wiecie czemu dręczymy Was o dosyłanie nam setek dodatkowych dokumentów ;)]

My w biurze rachunkowym kupujemy dużo papieru ksero (kupiłyśmy też niszczarkę by coś z tym papierem potem zrobić). Idea jest więc w tym przypadku prosta → papier ksero → wydruk deklaracji i wniosków z systemu księgowego → usługa księgowa sprzedawana klientowi biura. Ale weźmy fryzjera – kupił puzzle, 60 elementów, Anna i Elza (to wszystko wyczytujemy z faktury, którą nam dostarczył!) – jasne, gdyby to były nożyczki, farba czy suszarka to OK, ale PUZZLE?! Łapiemy za telefon i konsultujemy się z klientem – okazuje się, że nasz fryzjer w salonie zmontował mały kącik dla dzieci, w którym bawią się latorośle klientów salonu. I tym sposobem znaleźliśmy związek między wydatkiem a przychodem→ puzzle → kącik dziecięcy w salonie → klientka przychodzi z dzieckiem, bo babcia się pochorowała → gdyby nie kącik nie przyszłaby w ogóle. Wydatek ewidentnie więc przyczynia się w tej sytuacji do zwiększenia przychodów fryzjera z jego działalności.

Powyższe przykłady pokazują, że każdy wydatek należy więc rozważać w ścisłym związku z przychodami danej firmy i jej indywidualną sytuacją – i tu wróćmy do wycieczki na Tajlandię – („– Pani Małgosiu, a księgowa kolegi to mu księguje wycieczkę do Tajlandii w koszty a pani nie chce?”) – jeśli firma kolegi np. produkuje stroje kąpielowe a wyjazd do Tajlandii związany był z kampanią przygotowania zdjęć do nowego katalogu produktowego to wszystko zaczyna się kleić. Jeśli zaś nasz klient pytający panią Małgosię, prowadzi osiedlową pasmanterię to sami zaczynacie już rozumieć opór pani Małgosi. Oczywiście fantazja ludzka nie zna granic (i dobrze!) i tu dochodzimy do momentu kiedy potencjalnie zaczyna się snucie scenariuszy – a jeśli ten pan, prowadzący pasmanterię, pojechał do Tajlandii bo tam będzie negocjował niezwykle intratny kontrakt na ściąganie do Polski najwyższej jakości, unikatowej koronki, której nie ma żadna inna pasmanteria w Polsce – to co pani na to pani Małgosiu? No właśnie. Tu już nadchodzi czas na decyzję – ryzykujemy czy śpimy spokojnie.

W naszym biurze wychodzimy z założenia, że każdy przedsiębiorca, z którym pracujemy ma swój poziom skłonności do ryzyka a my staramy się działać zgodnie z poczuciem naszego klienta i jego wolą. Naszą rolą jest zaś przedstawienie wszystkich „za” i „przeciw” i pokazanie ewentualnego ryzyka związanego z danym wyborem – wrzucić w koszty czy nie?

Na koniec zostawiamy ci naszą prostą checklistę dobrych praktyk „kosztowych”:

  1. sprawdź czy twój wydatek nie znajduje się w katalogu z art 23 ustawy o PIT (katalog wydatków wykluczonych z kosztów)
  2. odpowiedz sobie na pytanie w jaki sposób twój wydatek wiąże się z twoim przychodem (obecnym lub przyszłym) – pamiętaj o uargumentowaniu tego stanowiska!
  3. znajdź jak najwięcej twardych dowodów potwierdzających twoje argumenty – najlepiej by były to dowody pisemne (jakiekolwiek dokumenty, korespondencja e-mail, ulotki, bilety, itp.), możesz zrobić również zdjęcia (patrz → kącik dziecięcy w salonie fryzjerskim).

Kategorie
Bez kategorii

Nuda? Nigdy w życiu!

Ile razy słyszałeś, że księgowość tu nuda a księgowa to człowiek nudny jak mało kto? Założę się, że ten stereotyp nie jest ci obcy. Księgowa – starsza, pomarszczona, samotna pani, która w szufladzie trzyma papierosa a na biurku ma stos nieuporządkowanych papierów. I tu wchodzimy my – całe na biało (oczywiście!).

Kilka dni temu znajoma spytała:
– A czym zajmujesz się zawodowo?
– Jestem księgową – odpowiadam zgodnie z prawdą.
– Ojej! Naprawdę? A nie wyglądasz!

I teraz rozjeżdżam wszystkie stereotypy – księgowość NIE JEST nudna, księgowi NIE SĄ smutnymi introwertykami (choć pewnie niektórzy są!) a praca w księgowości to nie 8 godzin wklepywania liczb w komputer. Jeśli myślisz, że to tylko czcze gadanie – czytaj dalej. Mam dowody na swoją tezę!

——————————————————————————

Dla ciekawskich opisuję trzy sprawy, z którymi spotkałyśmy się dosłownie w ciągu ostatnich tygodni. Trzy sprawy, przez które wyrabiamy nadgodziny i rwiemy włosy z głowy.

  1. Paragony z NIP traktowane jako faktury uproszczone.
  2. Pojęcie wartości samochodu w przepisach PIT dotyczących samochodów osobowych w leasingu.
  3. Tzw. „biała lista” i przechowywanie dowodów weryfikacji kontrahenta.

Paragony z NIP traktowane jako faktury uproszczone

Od 1 stycznia 2020 funkcjonuje nowy przepis, który w skrócie traktuje o tym, że paragon fiskalny z naniesionym na nim numerem NIP nabywcy stanowi tzw. fakturę uproszczoną o ile wartość transakcji nie przekracza kwoty 450 zł. Wszystko ładnie, pięknie – idziesz więc do IKEA, kupujesz podkładki na stół i zestaw sztućców, księgowej zanosisz paragon z numerem NIP i po sprawie. Nie musisz stać w kolejce do fakturomatu, bo faktura w takiej sytuacji nie jest ci już potrzebna. Tak to wygląda w teorii – jest uproszczenie? No pewnie, że jest. Ale zaraz, zaraz! Co dzieje się za drzwiami biura rachunkowego? Istny cyrk! Wyobraź sobie, że nie każdy paragon, który zawiera numer NIP nabywcy i opiewa na kwotę niższą niż 450 zł będzie prawidłowym dokumentem księgowym! Co jeszcze ma znaczenie? I tu zanurzamy się powoli w opary absurdu – okazuje się, że równie ważną rzeczą jest KOLEJNOŚĆ danych umieszczonych na paragonie! Jeśli Twój paragon zawiera Twój numer NIP w nieodpowiednim miejscu to już nie będzie on stanowił faktury uproszczonej i tym samym nie będzie w ogóle dokumentem księgowym. Wertujemy więc te paragony, sprawdzając kolejność danych na nich umieszczonych…

Rozporządzenie w sprawie kas fiskalnych, Art. 25 ust 2

Dane zawarte na paragonie fiskalnym powinny znajdować się w kolejności określonej w ust. 1, z wyjątkiem danych o dacie oraz godzinie i minucie sprzedaży, a logo fiskalne i numer unikatowy powinny być umieszczone centralnie w ostatniej linii paragonu fiskalnego.

http://www.przepisy.gofin.pl/przepisy,2,32,32,5289,,,rozporzadzenie-ministra-finansow-z-dnia-29042019-r-w-sprawie.html

Pojęcie wartości samochodu w przepisach ustawy o PIT – przepis dotyczący samochodów w leasingu

Tu kolejna ciekawostka. Przepis funkcjonuje od 1 stycznia 2019 roku, a więc już ponad rok odnosimy się do niego w codziennej pracy. Leasingi to dla nas chleb powszedni – śmiem twierdzić, że większość klientów, których obsługujemy, ma samochód osobowy w leasingu. No dobrze, ale o co chodzi? Spójrz na przepis:

Ustawa o PIT, Art. 23 ust 1 pkt 47a

Nie uważa się za koszty uzyskania przychodów dotyczących samochodu osobowego opłat wynikających z umowy leasingu, o której mowa w art. 23a pkt 1, umowy najmu, dzierżawy lub innej umowy o podobnym charakterze, z wyjątkiem opłat z tytułu składek na ubezpieczenie samochodu osobowego, w wysokości przekraczającej ich część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej kwota 150.000 zł pozostaje do wartości samochodu osobowego będącego przedmiotem tej umowy;

I co w tym zabawnego? Ano to, że mimo upływu ponad roku od wprowadzenia tego przepisu, Ministerstwo Finansów jeszcze nie zdecydowało się jak należy definiować pojęcie „wartość samochodu osobowego”, do którego odnosi się przepis. Czy jest to wartość netto pojazdu z umowy leasingu? A może jednak wartość brutto? Albo netto + 50% VAT? A może w ogóle wartość rynkowa (z takim pomysłem również się zetknęłam!). Co miesiąc więc dzwonimy do Krajowej Informacji Skarbowej z zapytaniem czy już MF zdecydowało jak rozumieć ową tajemniczą wartość samochodu – niestety co miesiąc KIS wzywa nas do zachowania cierpliwości. I tak mijają miesiące, lata, a my za Andrzejem Rybińskim śpiewamy:

Nie liczę godzin i lat,
To życie mija, nie ja.
Bliżej gwiazd, bliżej dna
Jestem wciąż taki sam,
Wciąż ten sam.

„Biała lista” i przechowywanie dowodów weryfikacji kontrahentów

„Biała lista” jest rejestrem podatników VAT prowadzonym przez Ministerstwo Finansów, na którym można zweryfikować czy rachunek bankowy naszego klienta (na który chcemy właśnie zapłacić mu za fakturę) jest rachunkiem wiarygodnym – czyli czy płacąc na to konto nie narazimy się na sankcje lub podejrzenia ze strony fiskusa, że uczestniczym w jakimś nielegalnym procederze. Takiej weryfikacji możesz dokonać na wskazany dzień – również wstecznie. To oczywiście bardzo pobieżny opis zastosowania białej listy, ale wystarczy by zrozumieć poziom absurdu.
Dostałeś więc fakturę od kontrahenta, chcesz ją opłacić – jest sobota, 22 lutego 2020. Wchodzisz na białą listę, wklepujesz NIP kontrahenta i twoim oczom ukazuje się szereg informacji o nim – m.in. jego numer rachunku bankowego. Jeśli zgadza się on z tym, na który masz dokonać płatności no to brawo! Jesteś w domu! Dumny z prawidłowego spełnienia obowiązku dochowania należytej staranności (który ciąży na każdym podatniku!) definiujesz przelew, a potem możesz już otwierać piwko lub parzyć herbatę. I tu, jak się okazuje, popełniasz zasadniczy błąd! Zapomniałeś WYGENEROWAĆ I WYDRUKOWAĆ PLIK PDF potwierdzający, że takiej weryfikacji dokonałeś! Być może pomyślałeś, że skoro w każdej chwili możesz podejrzeć status kontrahenta na dowolną, wsteczną datę i że rejestr prowadzony jest przez Ministerstwo Finansów to czego chcieć więcej?! I tu cię mamy, drogi podatniku. Ministerstwo Finansów twierdzi bowiem, że przechowywanie dowodu weryfikacji jest konieczne gdyż:

” (…) sytuacja podmiotu może ulec zmianie na dany dzień ze względu na różne okoliczności, co może doprowadzić do sytuacji, że w zależności od daty dokonywania sprawdzenia, informacje o danym podmiocie na ten sam dzień będą się różniły.”

cytat z odpowiedzi MF na pytanie Wydawnictwa GOFIN (Biuletyn Informacyjny dla służb ekonomoczno-finansowych, nr 5 (1048)

A więc bądź tu mądry i pisz wiersze – jak mawiał mój dziadek.

Planując pracę w księgowości pewnie niejedna z nas marzyła o błogim wpatrywaniu się w sufit nad filiżanką aromatycznej kawy. Potem szybka obczajka na stan manicure i znów sufit. Ministerstwo Finansów jednak usilnie blokuje nam spełnianie tych prozaicznych marzeń. Zero nudy, drodzy podatnicy. Zero absolutne.

Kategorie
Bez kategorii

Witajcie, podatki!

Witamy na naszym blogu. To jest nasz pierwszy post. Możemy go sobie edytować lub usunąć, a następnie napisać nowy!