Kategorie
Bez kategorii

Ale po co mi ta umowa?

Jak często nawiązujesz współpracę z kimś obcym omawiając warunki tej kooperacji jedynie słownie? Ile razy słyszałeś „wszystko da się zrobić, spokojnie, będzie pan zadowolony”? Ja mogę sypać takimi przykładami z rękawa na zawołanie – cóż, nie jestem ideałem. Czy już zdążyłeś się przekonać na własnej skórze, że taki początek nie wróży dobrego końca a często nawet w miarę udanego półmetka?

Na wstępie zaznaczę, że nie jestem prawnikiem a jedynie skromną księgową, która w swojej karierze podpisała już prawdopodobnie około setkę umów na obsługę księgową. Moja wiedza na ten temat wynika więc głównie z praktyki i zetknięcia z realnymi sytuacjami w moim własnym życiu zawodowym ale również w życiu zawodowym moich klientów.

No to lecimy z szybką ściągą, jak dobrze i bezpiecznie zacząć współpracę z księgową:

  1. Spisz umowę na usługi księgowe – jeśli księgowa ci tego nie zaproponuje, masz prawo sam wnioskować o pisemną umowę. Ustalenia słowne naprawdę nie wystarczają.
  2. Przeanalizuj szczegółowo zakres obowiązków księgowej w treści tej umowy – im bardziej szczegółowy tym lepszy, sprawdź czy w zakresie obowiązków pojawiają się wszystkie usługi, na których ci zależy – jeśli nie są one wyszczególnione, być może nie wchodzą w zakres podstawowej obsługi i będą dodatkowo płatne – wyjaśnij to na wstępie by wyeliminować przykre niespodzianki.
  3. Sprawdź czy księgowa jest ubezpieczona (polisa OC) – warto zadbać by zapis o posiadaniu polisy OC księgowej znalazł się w treści umowy.

Spisz umowę na usługi księgowe

No właśnie – chcąc ze mną współpracować w ramach stałej obsługi księgowej, pierwsze co ci zaproponuję to podpisanie umowy. Przedstawię ci projekt takiej umowy, odpowiem na twoje pytania dotyczące poszczególnych zapisów, podkreślę raz jeszcze słownie te najważniejsze, zaparafujemy każdą stronę, złożymy podpisy na końcu i do dzieła – możemy zaczynać współpracę.

Być może spytasz „Ale po co mnożyć papiery?”. Ja wtedy odpowiem – dla zabezpieczenia twojego dobrze pojętego interesu – słowa na papierze są najbardziej formalnym dowodem na treść umowy słownej pomiędzy tobą a księgową – każdy wie jakie są jego obowiązki i jednocześnie czego ma prawo oczekiwać od drugiej strony – z treści umowy odczyta to również sąd na wypadek gdybyście mieli wejść w spór i tam szukać sprawiedliwości. Jeśli nie spiszesz więc umowy z księgową – nie masz podstawowego dowodu na waszą współpracę (sic!) nie mówiąc już o szczegółach wykonania usługi.

Przeanalizuj szczegółowo zakres obowiązków księgowej

To seria najważniejszych z twojej perspektywy zapisów w umowie na obsługę księgową. Wyobraź sobie, że wychodzisz od nowej księgowej z umową w ręku, czujesz wiatr we włosach i lekkim krokiem kierujesz się do kawiarni (tak! kawiarnie za chwile znów będą czynne!) – właśnie zrzuciłeś z siebie wszystkie obowiązki związane z nudną papierkową dłubaniną i teraz za parę złotych miesięcznie zrobi to za ciebie przemiła pani Jadzia z biura za rogiem. Przynosisz więc pani dokumenty do księgowania a za dwa dni odbierasz telefon od pani Jadzi z informacją, że za to sprawozdanie, o które prosisz w tym miesiącu to dopłacisz 500 zł, a za rozliczenie czasu pracy twojego pracownika to kolejne 100 zł a tego zaświadczenia to w zasadzie w ogóle pani Jadzia nigdy nie robiła i nie zrobi, bo to wykracza poza zakres waszej umowy a tak w ogóle to ona się na tym nie zna. Ups! Słabo. A miało być tak pięknie.

Skup się więc na zakresie obowiązków, przestudiuj go zanim podpiszesz umowę, omów wątpliwe dla ciebie sprawy i upewnij się co wchodzi w zakres podstawowej obsługi, za co będziesz musiał dopłacać dodatkowo a co w ogóle nie jest w gestii twojej księgowej. To cenne informacje, które pozwolą ci uniknąć, nieprzyjemnych w stałej współpracy, niedomówień.

Sprawdź czy księgowa jest ubezpieczona

Dowiedz się czy biuro rachunkowe, które cię obsługuje posiada ubezpieczenie (polisę OC) – czemu to takie ważne? Jako przedsiębiorca to zawsze ty w pierwszej kolejności odpowiadasz przed organami (np. przed urzędem skarbowym albo ZUS) za błędy w rozliczeniu podatków lub składek ZUS. Jeśli więc twoja księgowa, z jakiegokolwiek powodu, popełni błąd przy wyliczaniu twoich podatków, to ty jako podatnik zostaniesz obciążony wszelkimi konsekwencjami – dopłacisz podatek, zapłacisz odsetki, być może otrzymasz mandat karny. Ale gdzie tu logika? Gdzie sprawiedliwość? Skoro oddałeś prowadzenie swojej księgowości w ręce fachowca to czemu masz ponosić negatywne konsekwencje niekompetencji tego fachowca? I tu w pierwszej kolejności, niezbędne wręcz staje się posiadanie egzemplarza pisemnej umowy na usługi księgowe – jako dokumentu, na podstawie którego możesz dochodzić swoich praw. Jeśli fachowiec, który wykonuje dla ciebie usługę, wykonał ją błędnie, masz prawo ją reklamować i żądać zadośćuczynienia. Tutaj oczywiście scenariuszy może być tysiące – księgowa może wypierać się swojego błędu, może inaczej interpretować sporny przepis, może w końcu przyznać się do błędu. Wyobraźmy więc sobie tę idealną sytuację – księgowa przyznaje się do błędu – tak, potwierdza, że w związku z jej błędnymi działaniami 4 lata temu zapłaciłeś 100 tyś zł podatku za mało. Idziemy dalej, bo to niestety nie koniec przykrych niespodzianek – niezapłacony na czas podatek skutkuje odsetkami, które musisz uregulować dziś. Wynoszą one, dajmy na to, bagatela 2 tysiące złotych. I teraz czarny scenariusz – księgowa okazuje się niewypłacalna, żali się na swoją trudną sytuację materialną, a potem zapada się pod ziemię, nie odbiera telefonów i znika. Twoje 2 tysiące złotych odsetek musisz więc pokryć sam, bo urząd straszy już postępowaniem egzekucyjnym. Gdyby jednak księgowa była ubezpieczona, wizja pokrycia twoich odsetek, nie byłaby tak przerażająca – wówczas do gry wchodzi ubezpieczyciel, z którym kontaktujesz się ty jako podatnik, opisujesz sprawę, podajesz numer polisy OC księgowej i ostatecznie szkodę, którą wyrządziła księgowa, pokrywa właśnie ubezpieczyciel. Polisa OC twojej księgowej jest więc dla ciebie gwarantem bezpieczeństwa w przypadku potencjalnej szkody – bo księgowa to w końcu też człowiek, może się pomylić. Śpiewają o tym artyści:

Kryzys w relacji biznesowej?

Kryzysy zdarzają się w każdym związku. Współpraca z księgową jest również formą związku – z większością moich klientów widuję się co najmniej jeden raz w miesiącu, z niektórymi już od prawie 10 lat. Jeszcze częściej rozmawiamy telefonicznie i wymieniamy e-maile. Musielibyśmy być robotami, by w tak długotrwałych relacjach biznesowych, nie przeżywać wzlotów i upadków. Zaliczamy więc wpadki, zdarza nam się wzajemnie nie zrozumieć, miewamy odrębne zdania na dany temat, dyskutujemy o cenach za usługi i zakresie tych usług. Każde niezrozumienie, każde potknięcie, traktuję jak okazję do pogłębienia i ulepszenia relacji przy jednoczesnym dostosowaniu oferty mojego biura do aktualnych potrzeb na rynku. Kryzysy są więc dla mnie niezmiernie ważną lekcją na temat „jak prowadzić swój biznes”. Staram się wyciągać z nich maksymalnie dużo konstruktywnych wniosków o organizacji pracy w mojej firmie. Aby jednak kryzys, który jest długofalowo bardzo prawdopodobny, z perspektywy klienta nie okazał się gwoździem do trumny, warto zadbać o odpowiednie sformalizowanie współpracy według przejrzystych i akceptowalnych dla obu stron reguł. Jestem pewna, że teraz już wiesz „po co ci ta umowa”.

Pobierz „kodeks dobrej współpracy„, w którym wypunktowałyśmy dla ciebie najważniejsze tips&tricks w temacie wchodzenia we współpracę z biurem rachunkowym.

Kategorie
Bez kategorii

Czemu PIT roczny nie powinien kosztować 20 zł?

Kwiecień, jak co roku, jest miesiącem w którym każdy dorosły obywatel tego kraju, prędzej czy później przypomina sobie, że trzeba rozliczyć PIT. W większości sytuacji dla przeciętnego Kowalskiego to jeden z niewielu momentów, kiedy w ogóle styka się z podatkiem i urzędem skarbowym. Niektórzy więc dla sportu/relaksu zmagają się z kolejnymi polami zeznania rocznego samodzielnie, pieczołowicie wyliczając podatek, inni korzystają z pomocy biura rachunkowego.

Nasze biuro mieści się w niewielkim mieście w centrum Polski – w Pabianicach – według wikipedia.pl jest nas tutaj niecałe 65 tyś osób. Któregoś roku nasze miasto zyskało sławę najbiedniejszego miasta w Polsce. Być może niebezpodstawnie. Takie widoki to nasza codzienność.

Wpisując w google maps zapytanie „biuro rachunkowe Pabianice” otrzymujemy 67 (sic!) wyników. Jestem przekonana, że to nie wszystko – pań i panów, którzy amatorsko rozliczają PIT-y w zaciszu swoich czterech ścian jest prawdopodobnie drugie tyle. W branży rachunkowej konkurujemy więc między sobą na różne sposoby – jakością usług, bogactwem i kompleksowością oferty, rodzajami oferowanych udogodnień dla klientów i w końcu (a może przede wszystkim?) ceną.

Na naszym lokalnym rynku, średnia cena za rozliczenie PIT jeszcze w zeszłym roku wynosiła 20 zł. Zakładając, że biuro rachunkowe uczciwie rozlicza podatki z tytułu swojej działalności, zysk po opodatkowaniu na takim zleceniu wyniósł, uwaga, uwaga …. 13 zł.

A teraz do sedna. Niespodziewana zamiana ról – poczuj się przez chwilę księgową! Zmierz się z zagadkami, które rozwiązujemy każdorazowo przy rozliczeniu PIT dla klienta. Pamiętaj, że już nawet jedna błędna odpowiedź oznacza porażkę.

OK, LET’S GET THIS PARTY STARTED!

Klient, który zleca nam przygotowanie PIT-u za 2019 rok to Filip Konopny, jest rozwodnikiem, ma dwójkę dzieci, prowadzi od niedawna firmę. Do naszego biura trafia przypadkiem – właśnie przechodził obok i postanowił wstąpić.

Częstujemy pana Konopnego kawą i zasiadamy do zapoznania się z sytuacją naszego podatnika. No to po kolei:

1. PESEL czy NIP? – Filip w 2019 roku nie miał jeszcze firmy, ale na dzień składania zeznania rocznego jest już dumnym przedsiębiorcą – którym więc identyfikatorem ma się posłużyć w swoim PIT?

2. kolejną wątpliwością jest to do którego urzędu skarbowego złożyć zeznanie Filipa? – Filip w pierwszym półroczu 2019 roku mieszkał w Łodzi, od lipca 2019 mieszka w Gdańsku, a rejestrując działalność jako adres zamieszkania podał urzędowi skarbowemu adres byłej żony w Toruniu, bo tam był wtedy zameldowany. Który urząd skarbowy powinien więc otrzymać zeznanie roczne Filipa?

3. rozliczenie indywidualne czy wspólne z małżonkiem? – Filip i jego żona Aldona, a w zasadzie na dzień dzisiejszy była już żona, wzięli rozwód w 2020 roku, w 2019 roku byli jednak cały rok małżeństwem. Aldona prowadziła wtedy firmę i rozliczała się na zasadzie podatku liniowego. Filip nalega by rozliczyć go wspólnie z żoną, bo słyszał od księgowej kolegi, że to zawsze bardziej atrakcyjna forma. No to jak? Rozliczymy ich wspólnie?

4. Dzieci – temat rzeka. Odliczamy ulgę czy nie odliczamy? Filip ma dwie córki – 20-letnia Asia, uczy się i dorabia na umowie zlecenia i 15-letnia Hania, uczennica, zerowe dochody. Asia w 2019 roku zarobiła 4 tyś zł. Filip nie ma pewności czy była żona Aldona odliczyła ulgę na córki w swoim PIT, nie wie też jaki był jej dochód za 2019 rok. Ulga w podatku w związku z wychowywaniem dwójki dzieci to 2 x 1112,04 zł czystej gotówki – gra jest więc warta świeczki, ale czy aby na pewno możemy taką ulgę uwzględnić u Filipa w tym przypadku?

5. Darowizny – kolejna możliwość zaoszczędzenia paru złotych – Filip w 2019 roku przekazał dwie darowizny – 200 zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy (ma na to potwierdzenie przelewu) i 100 zł gotówką na leczenie chorej córki sąsiada. Pokazuje nam kwit podpisany przez sąsiada – faktycznie, wszystko się zgadza. Odliczamy te darowizny od dochodu?

6. Ulga rehabilitacyjna – jakby tego było mało, Filip wyciąga z teczki orzeczenie o niepełnosprawności i stos faktur dokumentujących zakup leków. OK, rozpoznajemy sytuację – Filip ma lekki stopień niepełnosprawności, uruchamiamy więc procedurę ulgi rehabilitacyjnej – na fakturach zakupu z apteki znajdujemy m.in. witaminę C, paracetamol, insulinę, syrop z brzozy, pieluchomajtki i opłatę za przesyłkę (zakupy online są ostatnio w modzie). Które wydatki kwalifikujemy do odliczenia?

7. Filip w trakcie naszego wywiadu przyznaje się też, że zaczął (i nawet skończył!) w zeszłym roku remont domu, wymienił w nim piec i okna i słyszał od kolegi, że to można jakoś w tym PIT rocznym rozliczyć. Pyta czy to prawda. Wspomina też wypytywany dalej, że w związku z remontem otrzymał częściowe dofinansowanie. Faktury gdzieś ma, musi poszukać. Co robimy? Odliczamy czy nie odliczamy? A jeśli tak to ile?

Tutaj kończy się kawa Filipa i seria naszych wstępnych zagadek.

Jakie z tego wnioski?

Swojego czasu, na facebookowych grupach dla księgowych, bardzo popularny był taki oto obrazek – myślę, że jest on idealną puentą dla tego przydługiego posta.

Podatki nie są proste. Sporządzenie PIT-u tylko z pozoru może wydawać się banalne. Ilość pułapek, niedomówień i zagadek potrafi zaskoczyć. Jestem idealistą, to prawda, ale wciąż wierzę, że cena za usługę jest odzwierciedleniem zaangażowania i profesjonalizmu, którym wykazuje się usługodawca. Życzę wam abyście na swojej drodze spotykali ludzi, którzy podchodzą fachowo i odpowiedzialnie do swoich zadań – czy to w sprawach podatków, remontów czy zajęć fitness. Pamiętajcie – pieniądz jest tu tylko ekwiwalentem. Współpraca z profesjonalistą zaś, jest wartością samą w sobie.

Kategorie
Bez kategorii

Czy mogę to wrzucić w koszty?

To jedno z TOP 3 pytań jakie od was słyszymy:

– Pani Olu, a czy jak kupię sobie komputer to brać fakturę? Wrzuci mi go pani w koszty?
– Pani Małgosiu, a księgowa kolegi to mu księguje wycieczkę do Tajlandii w koszty a pani nie chce?
– Pani Emilio, kupiłam lodówkę, przyniosę fakturę, damy radę coś z tym zrobić?

Bo któż z nas nie marzy o tym, żeby mieć dużo w przychodach (no wiadomo!) i do tego nie płacić podatku dochodowego. A którędy wiedzie droga do tej idylli? Poprzez KOSZTY właśnie. Poniżej zarysujemy więc pokrótce co bezwzględnie o kosztach podatkowych w podatku dochodowym należy wiedzieć, aby móc spać spokojnie. Zacznijmy od odrobiny suchej teorii – i tutaj o dziwo, ustawodawca skonstruował przepis na tyle zwięźle, że nie musimy wam przynudzać zbyt długim cytatem:

Ustawa o PIT – art. 22 ust 1

Kosztami uzyskania przychodów są koszty poniesione w celu osiągnięcia przychodów lub zachowania albo zabezpieczenia źródła przychodów, z wyjątkiem kosztów wymienionych w art. 23.

Konstrukcja tego przepisu jest jednocześnie polem minowym, po którym chodzenie grozi poważnymi obrażeniami, ale również niezwykle szerokim polem do popisu dla zaradnych i obeznanych. Nieskromnie pochwalimy się, że oczywiście naszych klientów zawsze staramy się prowadzić zdala od min, na to szerokie pole pełne pachnących kwiatów – tam zdecydowanie milej! Myślimy, że tutaj właśnie zaczyna się różnica pomiędzy „zlecam księgowość księgowej” a „robię to samemu”.

Ustawodawca niejako przerzucił więc decyzję o tym, który wydatek może być uznany za koszt podatkowy na samego podatnika właśnie. To poważna odpowiedzialność. Zostawił mu jednak drogowskaz – jeśli wydatek jest związany w jakikolwiek sposób z przychodami firmy (tymi bieżącymi, ale również tymi przyszłymi) no to bingo! mamy to! Taki wydatek stanowi koszt uzyskania przychodu. No, prawie. Jeszcze art. 23 – w kolejnym kroku podatnik sprawdza więc czy jego wydatek przypadkiem nie mieści się w zamkniętym katalogu wydatków niemogących stanowić kosztu podatkowego – tu mamy jedyne 66 punktów, które momentami czyta się jak „Ulissesa” Jamesa Joyce’a, ale jak już nasz dzielny podatnik przez nie przebrnie i nie znajdzie wśród nich swojego wydatku to ma mały sukces. Decyzja podjęta – księguje wydatek w koszty (lub nie!), odkłada na bok buchalterię i włącza Netflix.

Tak to wygląda w teorii. W praktyce okazuje się jednak, że największa sztuka tutaj to sztuka poprawnego zidentyfikowania związku wydatku z przychodem i do tego zgromadzenie takich argumentów, aby urzędnik przy ewentualnej kontroli nie miał najmniejszych wątpliwości co do istnienia tego związku. [Drodzy klienci – teraz już wiecie czemu dręczymy Was o dosyłanie nam setek dodatkowych dokumentów ;)]

My w biurze rachunkowym kupujemy dużo papieru ksero (kupiłyśmy też niszczarkę by coś z tym papierem potem zrobić). Idea jest więc w tym przypadku prosta → papier ksero → wydruk deklaracji i wniosków z systemu księgowego → usługa księgowa sprzedawana klientowi biura. Ale weźmy fryzjera – kupił puzzle, 60 elementów, Anna i Elza (to wszystko wyczytujemy z faktury, którą nam dostarczył!) – jasne, gdyby to były nożyczki, farba czy suszarka to OK, ale PUZZLE?! Łapiemy za telefon i konsultujemy się z klientem – okazuje się, że nasz fryzjer w salonie zmontował mały kącik dla dzieci, w którym bawią się latorośle klientów salonu. I tym sposobem znaleźliśmy związek między wydatkiem a przychodem→ puzzle → kącik dziecięcy w salonie → klientka przychodzi z dzieckiem, bo babcia się pochorowała → gdyby nie kącik nie przyszłaby w ogóle. Wydatek ewidentnie więc przyczynia się w tej sytuacji do zwiększenia przychodów fryzjera z jego działalności.

Powyższe przykłady pokazują, że każdy wydatek należy więc rozważać w ścisłym związku z przychodami danej firmy i jej indywidualną sytuacją – i tu wróćmy do wycieczki na Tajlandię – („– Pani Małgosiu, a księgowa kolegi to mu księguje wycieczkę do Tajlandii w koszty a pani nie chce?”) – jeśli firma kolegi np. produkuje stroje kąpielowe a wyjazd do Tajlandii związany był z kampanią przygotowania zdjęć do nowego katalogu produktowego to wszystko zaczyna się kleić. Jeśli zaś nasz klient pytający panią Małgosię, prowadzi osiedlową pasmanterię to sami zaczynacie już rozumieć opór pani Małgosi. Oczywiście fantazja ludzka nie zna granic (i dobrze!) i tu dochodzimy do momentu kiedy potencjalnie zaczyna się snucie scenariuszy – a jeśli ten pan, prowadzący pasmanterię, pojechał do Tajlandii bo tam będzie negocjował niezwykle intratny kontrakt na ściąganie do Polski najwyższej jakości, unikatowej koronki, której nie ma żadna inna pasmanteria w Polsce – to co pani na to pani Małgosiu? No właśnie. Tu już nadchodzi czas na decyzję – ryzykujemy czy śpimy spokojnie.

W naszym biurze wychodzimy z założenia, że każdy przedsiębiorca, z którym pracujemy ma swój poziom skłonności do ryzyka a my staramy się działać zgodnie z poczuciem naszego klienta i jego wolą. Naszą rolą jest zaś przedstawienie wszystkich „za” i „przeciw” i pokazanie ewentualnego ryzyka związanego z danym wyborem – wrzucić w koszty czy nie?

Na koniec zostawiamy ci naszą prostą checklistę dobrych praktyk „kosztowych”:

  1. sprawdź czy twój wydatek nie znajduje się w katalogu z art 23 ustawy o PIT (katalog wydatków wykluczonych z kosztów)
  2. odpowiedz sobie na pytanie w jaki sposób twój wydatek wiąże się z twoim przychodem (obecnym lub przyszłym) – pamiętaj o uargumentowaniu tego stanowiska!
  3. znajdź jak najwięcej twardych dowodów potwierdzających twoje argumenty – najlepiej by były to dowody pisemne (jakiekolwiek dokumenty, korespondencja e-mail, ulotki, bilety, itp.), możesz zrobić również zdjęcia (patrz → kącik dziecięcy w salonie fryzjerskim).

Kategorie
Bez kategorii

Nuda? Nigdy w życiu!

Ile razy słyszałeś, że księgowość tu nuda a księgowa to człowiek nudny jak mało kto? Założę się, że ten stereotyp nie jest ci obcy. Księgowa – starsza, pomarszczona, samotna pani, która w szufladzie trzyma papierosa a na biurku ma stos nieuporządkowanych papierów. I tu wchodzimy my – całe na biało (oczywiście!).

Kilka dni temu znajoma spytała:
– A czym zajmujesz się zawodowo?
– Jestem księgową – odpowiadam zgodnie z prawdą.
– Ojej! Naprawdę? A nie wyglądasz!

I teraz rozjeżdżam wszystkie stereotypy – księgowość NIE JEST nudna, księgowi NIE SĄ smutnymi introwertykami (choć pewnie niektórzy są!) a praca w księgowości to nie 8 godzin wklepywania liczb w komputer. Jeśli myślisz, że to tylko czcze gadanie – czytaj dalej. Mam dowody na swoją tezę!

——————————————————————————

Dla ciekawskich opisuję trzy sprawy, z którymi spotkałyśmy się dosłownie w ciągu ostatnich tygodni. Trzy sprawy, przez które wyrabiamy nadgodziny i rwiemy włosy z głowy.

  1. Paragony z NIP traktowane jako faktury uproszczone.
  2. Pojęcie wartości samochodu w przepisach PIT dotyczących samochodów osobowych w leasingu.
  3. Tzw. „biała lista” i przechowywanie dowodów weryfikacji kontrahenta.

Paragony z NIP traktowane jako faktury uproszczone

Od 1 stycznia 2020 funkcjonuje nowy przepis, który w skrócie traktuje o tym, że paragon fiskalny z naniesionym na nim numerem NIP nabywcy stanowi tzw. fakturę uproszczoną o ile wartość transakcji nie przekracza kwoty 450 zł. Wszystko ładnie, pięknie – idziesz więc do IKEA, kupujesz podkładki na stół i zestaw sztućców, księgowej zanosisz paragon z numerem NIP i po sprawie. Nie musisz stać w kolejce do fakturomatu, bo faktura w takiej sytuacji nie jest ci już potrzebna. Tak to wygląda w teorii – jest uproszczenie? No pewnie, że jest. Ale zaraz, zaraz! Co dzieje się za drzwiami biura rachunkowego? Istny cyrk! Wyobraź sobie, że nie każdy paragon, który zawiera numer NIP nabywcy i opiewa na kwotę niższą niż 450 zł będzie prawidłowym dokumentem księgowym! Co jeszcze ma znaczenie? I tu zanurzamy się powoli w opary absurdu – okazuje się, że równie ważną rzeczą jest KOLEJNOŚĆ danych umieszczonych na paragonie! Jeśli Twój paragon zawiera Twój numer NIP w nieodpowiednim miejscu to już nie będzie on stanowił faktury uproszczonej i tym samym nie będzie w ogóle dokumentem księgowym. Wertujemy więc te paragony, sprawdzając kolejność danych na nich umieszczonych…

Rozporządzenie w sprawie kas fiskalnych, Art. 25 ust 2

Dane zawarte na paragonie fiskalnym powinny znajdować się w kolejności określonej w ust. 1, z wyjątkiem danych o dacie oraz godzinie i minucie sprzedaży, a logo fiskalne i numer unikatowy powinny być umieszczone centralnie w ostatniej linii paragonu fiskalnego.

http://www.przepisy.gofin.pl/przepisy,2,32,32,5289,,,rozporzadzenie-ministra-finansow-z-dnia-29042019-r-w-sprawie.html

Pojęcie wartości samochodu w przepisach ustawy o PIT – przepis dotyczący samochodów w leasingu

Tu kolejna ciekawostka. Przepis funkcjonuje od 1 stycznia 2019 roku, a więc już ponad rok odnosimy się do niego w codziennej pracy. Leasingi to dla nas chleb powszedni – śmiem twierdzić, że większość klientów, których obsługujemy, ma samochód osobowy w leasingu. No dobrze, ale o co chodzi? Spójrz na przepis:

Ustawa o PIT, Art. 23 ust 1 pkt 47a

Nie uważa się za koszty uzyskania przychodów dotyczących samochodu osobowego opłat wynikających z umowy leasingu, o której mowa w art. 23a pkt 1, umowy najmu, dzierżawy lub innej umowy o podobnym charakterze, z wyjątkiem opłat z tytułu składek na ubezpieczenie samochodu osobowego, w wysokości przekraczającej ich część ustaloną w takiej proporcji, w jakiej kwota 150.000 zł pozostaje do wartości samochodu osobowego będącego przedmiotem tej umowy;

I co w tym zabawnego? Ano to, że mimo upływu ponad roku od wprowadzenia tego przepisu, Ministerstwo Finansów jeszcze nie zdecydowało się jak należy definiować pojęcie „wartość samochodu osobowego”, do którego odnosi się przepis. Czy jest to wartość netto pojazdu z umowy leasingu? A może jednak wartość brutto? Albo netto + 50% VAT? A może w ogóle wartość rynkowa (z takim pomysłem również się zetknęłam!). Co miesiąc więc dzwonimy do Krajowej Informacji Skarbowej z zapytaniem czy już MF zdecydowało jak rozumieć ową tajemniczą wartość samochodu – niestety co miesiąc KIS wzywa nas do zachowania cierpliwości. I tak mijają miesiące, lata, a my za Andrzejem Rybińskim śpiewamy:

Nie liczę godzin i lat,
To życie mija, nie ja.
Bliżej gwiazd, bliżej dna
Jestem wciąż taki sam,
Wciąż ten sam.

„Biała lista” i przechowywanie dowodów weryfikacji kontrahentów

„Biała lista” jest rejestrem podatników VAT prowadzonym przez Ministerstwo Finansów, na którym można zweryfikować czy rachunek bankowy naszego klienta (na który chcemy właśnie zapłacić mu za fakturę) jest rachunkiem wiarygodnym – czyli czy płacąc na to konto nie narazimy się na sankcje lub podejrzenia ze strony fiskusa, że uczestniczym w jakimś nielegalnym procederze. Takiej weryfikacji możesz dokonać na wskazany dzień – również wstecznie. To oczywiście bardzo pobieżny opis zastosowania białej listy, ale wystarczy by zrozumieć poziom absurdu.
Dostałeś więc fakturę od kontrahenta, chcesz ją opłacić – jest sobota, 22 lutego 2020. Wchodzisz na białą listę, wklepujesz NIP kontrahenta i twoim oczom ukazuje się szereg informacji o nim – m.in. jego numer rachunku bankowego. Jeśli zgadza się on z tym, na który masz dokonać płatności no to brawo! Jesteś w domu! Dumny z prawidłowego spełnienia obowiązku dochowania należytej staranności (który ciąży na każdym podatniku!) definiujesz przelew, a potem możesz już otwierać piwko lub parzyć herbatę. I tu, jak się okazuje, popełniasz zasadniczy błąd! Zapomniałeś WYGENEROWAĆ I WYDRUKOWAĆ PLIK PDF potwierdzający, że takiej weryfikacji dokonałeś! Być może pomyślałeś, że skoro w każdej chwili możesz podejrzeć status kontrahenta na dowolną, wsteczną datę i że rejestr prowadzony jest przez Ministerstwo Finansów to czego chcieć więcej?! I tu cię mamy, drogi podatniku. Ministerstwo Finansów twierdzi bowiem, że przechowywanie dowodu weryfikacji jest konieczne gdyż:

” (…) sytuacja podmiotu może ulec zmianie na dany dzień ze względu na różne okoliczności, co może doprowadzić do sytuacji, że w zależności od daty dokonywania sprawdzenia, informacje o danym podmiocie na ten sam dzień będą się różniły.”

cytat z odpowiedzi MF na pytanie Wydawnictwa GOFIN (Biuletyn Informacyjny dla służb ekonomoczno-finansowych, nr 5 (1048)

A więc bądź tu mądry i pisz wiersze – jak mawiał mój dziadek.

Planując pracę w księgowości pewnie niejedna z nas marzyła o błogim wpatrywaniu się w sufit nad filiżanką aromatycznej kawy. Potem szybka obczajka na stan manicure i znów sufit. Ministerstwo Finansów jednak usilnie blokuje nam spełnianie tych prozaicznych marzeń. Zero nudy, drodzy podatnicy. Zero absolutne.

Kategorie
Bez kategorii

Witajcie, podatki!

Witamy na naszym blogu. To jest nasz pierwszy post. Możemy go sobie edytować lub usunąć, a następnie napisać nowy!